Coś z niczego

Każdemu z nas zdarza się czasem stłuc talerz, kubek czy coś ceramicznego. Niewiele z nas jednak zdaje sobie sprawę z tego, że takiej „zepsutej” ceramice bardzo łatwo dać drugie życie zamiast wyrzucać ją do śmieci Jak to zrobić? Oto trzy przykłady z mojego życia

Kiedyś kupiłam sobie śliczny słój ceramiczny, który niestety w drodze do domu udało mi się stłuc. Nie ukrywam, że było mi strasznie przykro, ale chwile później przypomniałam sobie o japońskiej sztuce kintsugi, która polega na naprawie potłuczonych wyrobów ceramicznych za pomocą sklejania ich specjalną laką z dodatkiem sproszkowanych metali szlachetnych np. złotem. No cóż, dostępu do metali szlachetnych nie miałam, ale klej i złoty flamaster już owszem i tak o to przerobiłam słój na…świecznik. Jeśli lubicie malować, to powiem Wam, że pęknięte czy stłuczone talerze świetnie nadają się na paletę do mieszania farb np. akwarelowych.

A co zrobić z drobno potłuczoną ceramiką? Jakiś czas temu pokazywałyśmy Wam na Instagramie jak wykorzystujemy znalezione, połamane kafelki jako keramzyt w naszych kwietnikach Keramzyt/potłuczona ceramika wysypana na dnie donicy pełni rolę warstwy drenażowej, dzięki czemu nadmiar wody z podlewania ma gdzie odpłynąć, a to zabiega gniciu korzeni. Ponadto zatrzymuje ona wilgoć, „wchłania” w siebie wodę, która później stopniowo uwalnia się do podłoża w donicy, to oznacza, że możemy trochę rzadziej podlewać nasze rośliny

A jeśli nie chcecie lub nie macie czasu bawić się w sklejanie czy malowanie (choć bardzo to polecam!), wystawcie taką potłuczoną ceramikę na lokalnych grupach „Śmieciarka jedzie”, na pewno znajdzie się ktoś chętny :)

Agata z Mało Wiele





42 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie